Pokazywanie postów oznaczonych etykietą NA BIEŻĄCO. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą NA BIEŻĄCO. Pokaż wszystkie posty

Świątynie XXI wieku

Do napisania przemyśleń związanych z masową konsumpcją zainspirował mnie artykuł „Świątynie nowoczesności” z najświeższego wydziałowego „Polformance”. Autor błyskotliwie przyrównał kilometry kwadratowe galerii handlowych do świątyń, w których „oddajemy się mistycznej ekstazie”. Do miejsc kultu dorzuciłbym jeszcze hipermarkety, zwłaszcza w dni wolne od pracy.

fot. commons.wikimedia.org/ Adrian Grycuk
Moglibyście rzec: „Człowieku, obudziłeś się w porę”. Swoją świątynię mody, słodkości, zabawy ma dziś chyba każde średniej wielkości miasteczko, dzięki czemu od ładnych paru lat nie musimy zazdrościć rozkapryszonym i niepysznie bogatym warszawiakom kilkugodzinnej celebracji dnia w Złotych Tarasach. Pierwsza galeria w mieście przyciąga niezbyt wielkie zyski? Nic prostszego - budujemy kolejną. Samorządowcy i lokalni biznesmeni dogadają szczegóły z przetargiem i terminem otwarcia nowej świątyni handlu. Jeszcze tylko wstęga i gotowe. Teraz tylko czekać na przepływ gotówki. Wydawanej z mniejszym lub większym sensem przez tysiące mniej lub bardziej uzależnionych od zakupów.

Biega nasza Polska cała


łańcuszek biegaczy w biegu przełajowym na 10 km
/fot. facebook/ TVP Lublin
O tym, że Polacy polubili biegać, że zaszczepili w sobie chęć (współ)rywalizacji na kilkukilometrowych trasach wiemy już od dobrych paru lat. Chętnych na sprawdzenie się na 5 czy 10 km przybywa, choć za oknem temperatura coraz niższa, a polskiemu społeczeńśtwu narzekalności i marudzenia nie ubywa. Jak zatem wyjaśnić fenomen polegający na chęci wykonywania żmudnego wysiłku  i walki ze sobą w pocie czoła?  

Zarówno w Lublinie, gdzie studiuję i mieszkam, jak i całej Polsce, inicjatywy biegowe nie kończą się na szaro- jesiennych dniach listopada . Choć sezon dobiegł (dla niektórych dobiega) końca, kolejne „piątki”, „dziesiątki”, ba - maratony!, planowane są na mroźne dni przełomu 2013 i 2014 roku. Dokładny spis wszystkich najbliższych biegów w Polsce zobaczycie TUTAJ .

Trybunałem w rodziny ofiar

Dwa dni temu Europejski Trybunał Praw Człowieka ogłosił ostateczną decyzję w sprawie zbrodni katyńskiej. Sprawa zbrodni, pod kątem prawnym i terminologicznym, ruszana już nie będzie, ale, co równie ważne, rodziny ofiar zostały strasburską decyzją potężnie skrzywdzone.

Argumenty czasu zagrały na korzyść Rosji. Zarówno zbrodnia jak i śledztwo zostały rozpoczęte przed, odpowiednio - wprowadzeniem Konwencji Praw Człowieka (zbrodnia w 1940, Konwencja w 1953) i dołączeniem Rosji do ETPCz ( śledztwo trwało od 1990 w Rosji, ona sama przystąpiła w 1998 roku). Te kwestie przekonały większość członków  Wielkiej Izby Trybunału, która podtrzymała swoją opinię z 2012 roku, kiedy dyskutowano nad zbrodnią i śledztwem katyńskim w I instancji.

Jak kibole trzymają w garści kluby


Problemy z bluzgami rzucanymi pod adresem Polskiego Związku Piłki Nożnej zeszły, przy obecnych wyczynach kiboli, na dalszy plan. Do myślenia daje nie tyle bezkarne poczynanie stadionowych „radykałów” co postawa bezradności zarządów klubowych i samej centrali piłkarskiej.

I nie chodzi, wbrew pozorom, o demolowanie stadionów, czy przerywanie widowisk przez pirotechniczne cuda. W tych przypadkach obserwujemy wyraźny postęp. Wciąż pozostają jednak wulgaryzmy, obraźliwe hasła, forsowanie barierek i wbiegania na murawę…
Rozpoczęło się od popisów kiboli Lecha. W meczu z Żalgirisem Wilno w europejskich pucharach przyjezdni rozwiesili transparent „litewski chamie klękaj przed polskim panem”. Szowinistyczna manifestacja tylko rozsierdziła kibiców Żalgirisu, a szczególnie jego piłkarzy. Ci wygrali dwumecz z wicemistrzem Polski eliminując ich z pucharów już w sierpniu.

Kiedy nie można spokojnie usiedzieć…

   
  Pęd życia, obowiązków, wyzwań, niezwykli ludzie z jeszcze bardziej niezwykłymi doświadczeniami, chłonne umysły, nawet po pięciogodzinnym śnie, hektolitry kawy, herbaty i procentów płuczących magnez w tempie zatrważającym- to wszystko można sprowadzić do jednego słowa. MŁODOŚĆ. Taka, która nie pozwala spokojnie usiąść na czterech literach, nakręca nas nie tylko w roku szkolnym czy akademickim, ale w szczególności (studencką brać na pewno!) na wakacjach.

   Nie jestem zwolennikiem pamiętnikarstwa w blogowej formie, ale należy w kilku słowach wytłumaczyć przyczyny mojej dłuższej nieobecności w cyberświecie. Do głównych sprawców odbicia mnie od życia sieciowego były przygotowania do obrony licencjackiej ( operacja „Dyplom” zakończyła się powodzeniem) i tygodniowy wyjazd na Wakacyjną Akademię Reportażu imienia Ryszarda Kapuścińskiego. Obronę i towarzyszące jej emocje odstawiam na bok, więcej emocji - tak, to nie paradoks- wzbudził pobyt na wspomnianej Akademii.  Moją kartą przetargową, której zawdzięczam pobyt w Siennicy Różanej, był reportaż ( pisany na wyczucie, do pełni gatunku jeszcze trochę brakuje) o pobycie w Zakopanem na skokach narciarskich w tym roku. Relacja z trzech dni zimowego święta pod Tatrami spotkała się z życzliwą oceną organizatora Akademii i rekrutera, redaktora Franciszka Piątkowskiego. Na takich ludzi warto czekać na swojej „ścieżce”.

42 kilometry 195 metrów ulicami Lublina - fotoreportaż, ciekawostki


















Biegacze zawodowi i amatorzy, młodzież i „weterani”, kobiety i mężczyźni sprawdzili wczoraj swoją biegową wytrzymałość na ulicach Lublina. Organizowany po raz pierwszy Maraton Lubelski, swoiste otwarcie Nocy Kultury, przeszedł do historii. 42 kilometry i 195 metrów po pagórkowatych ulicach Lublina najszybciej pokonał reprezentant Ukrainy Aleksander Hołowicki.
Jako wolontariusz postanowiłem wziąć sprawy w swoje ręce i zatrzymać w ujęciach zdjęć te wyjątkowe chwile. Już na sam koniec parę liczbowych ciekawostek:

Język polski być trudny!



   Zachachmęcił, hipochondryk, eksrzęcha – to kilka z najciekawszych słów zasłyszanych na piątym dyktandzie „Gżegżółki”. Podobnie jak rok temu postanowiłem dla własnej satysfakcji sprawdzić swoje nie- mistrzowskie zdolności ortograficzne i interpunkcyjne. Podstawówkowe laury w tej dziedzinie poszły już w niepamięć – teraz „teatr działań” słownych jest znacznie szerszy. Poprawna polszczyzna zobowiązuje, jednak wyrazy twarzy ludzi po całościowym odczytaniu tekstu przez lektora bywały co najmniej nie tęgie.
 
   Tekst dyktanda wyglądał tak:

Wypas, wypas, czyli o majówce w kwietniu


   I wtedy przyszedł maj, zrobiło się gorąco… Tak, wielkimi krokami zbliża się upragniony, wolny czas związany ze świętami pierwszych dni maja. Pracujący, studenci, uczniowie w końcu odpoczną, po trudach odpowiednio: żmudnej pracy, trudnej sesji, klasówkach i sprawdzianach ze znienawidzonych przedmiotów. Wszyscy odreagują też długą zimę. Najwięksi szczęśliwcy będą mieli na to nie 3, nie 5 a… 9 dni wolnego.


   Mówią, że Polak jest jednym z najdłużej i najciężej pracujących w Europie. Że pracoholizm wypłukuje w nas „zdrową substancję”, której możemy zazdrościć szczególnie Skandynawom, Francuzom, nawet Niemcom. Sytuacja związana z  tegoroczną majówką jest całkowitym zaprzeczeniem tych zdań.
   W tym roku z pomocą przychodzi przychylny nam kalendarz, dzięki któremu najwięksi szczęśliwcy będą mieli od kwietnia do końca sierpnia 9 dni wolnych (głównie czwartkowych świąt i piątkowych urlopów) nie licząc wolnych weekendów. Doliczając soboty i niedziele, pracownikom, którzy umiejętnie dobiorą sobie dni urlopowe  wyjdzie 17 dni wolnego! Czwartkowe święta to: Święto Flagi RP (2 maja), Boże Ciało (30 maja) i Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny (15 sierpnia).

Alkohol na miasteczku studenckim



   Temat ten od zawsze wywoływał wśród żaków długą dyskusję. Zezwolić na jedno piwko przy ławce w parku akademickim, czy nie robić żadnych odstępstw od reguły niespożywania alkoholu w miejscach publicznych?

Pogoda zafundowała nam amplitudowy szok, wraz z nią diametralnie zmieniła się sytuacja studentów na miasteczku akademickim UMCS-u. W niespełna dziesięć dni zniknął śniegi i zimowa szaruga, które zastąpiły słońce i niemal 30 stopni na termometrze. Korzystając z błogosławieństwa niebios, dzięki którym najdłuższa zima od lat się skończyła, studenci przekierowali swoje akademickie życie na pobliski teren, na  świeże powietrze. Na koce, grille, parkowe ławki, spacery… W końcu odreagować można długą zimę, zdaną sesję, innymi słowy- można odpocząć poza akademikiem.

Kiedy młodzi patrzą wstecz...


   Wspominanie tego, co było kiedyś, jest domeną ludzi starszych. Tendencja jest raczej następująca: im starszy człowiek tym częściej wspomina wybrane wydarzenie, motyw, ciekawostkę z przeszłości. Ostatnio szeregi „staruchów”, przypominających sobie jak to żyło się bez witryny, portali społecznościowych, jak miło spędzało się czas na przyblokowym boisku/asfalcie/ przy wspólnych zabawach na polu (wymienne na dwór), są coraz liczniejsze. Czy młodzi są sentymentalni, czy może mają już dość sieciowego życia, które rozleniwiło nas do potęgi entej?

 
Design by Free WordPress Themes | Bloggerized by Lasantha - Premium Blogger Themes | cheap international calls