Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Euro-klubo-piłka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Euro-klubo-piłka. Pokaż wszystkie posty

Ucieczka przed blamażem? Uczmy się od Francuzów

fot. sfgate.com 
Mecz wprawdzie nieprzegrany, ale kolejny bez strzelonej bramki – atmosfera wokół reprezentacji piłkarskiej staje się coraz bardziej nerwowa. Wybrańcy Adama Nawałki pod każdym względem odstawają od wybrańców poprzednich selekcjonerów. Jak niewiele wystarczy, by postawić drużynę narodową na nogi pokazali wczoraj Francuzi. Z futbolowego piekła (przegrali w Kijowie z Ukrainą 0:2) w 90 minut odrobili stratę, i to oni pojadą do Brazylii na Mistrzostwa Świata.

W tym miejscu warto cofnąć się do 2012 roku. Piłkarzy Franciszka Smudy, choć polegli na EURO rozgrywanym przy własnej publiczności, w grupie najłatwiejszej z możliwych, oglądało się z optymizmem i wiarą w sukces. „Prawie-zwycięstwo” z Niemcami (mimo wszystko robi różnicę), zaaplikowanie Drogbie i spółce trzech bramek, bramkowe remisy ze światowymi potentatami: Argentyną, Meksykiem – takie wyniki, uwzględniając fakt, że były to gierki towarzyskie, udowadniały, że naszym „Orłom” należy się kredyt zaufania przed historycznym turniejem z historycznie wielką presją. Choć na ME nie wyszło – dwie dobre połowy w dwóch różnych meczach to za mało na grupę marzeń – styl reprezentacji pozostał, mimo ogólnonarodowego rozczarowania.

Honorowe nadużycie


Od kilku dni wyrażenie „mecz o honor” - w kontekście spotkania eliminacyjnego do Mistrzostw Świata w 2014 roku między Anglią i Polską- nie znika z ust ekspertów, kibiców, lidów w nagłówkach prasowych i internetowych. Szastanie abstrakcyjnym honorem wydaje się wpisane w polską mentalność.
Honorowy przegrany, przynajmniej w moim skromnym rozumieniu, prezentuje się w sportowej batalii bez kompleksów, walcząc z przyszłym zwycięzcą jak równy z równym. Jak to tych słów mają się eliminacyjne występy „biało- czerwonych”? Właśnie nijak.
Cała piłkarska Polska liczy od kolejnych niewygranych meczy punkty, które straciliśmy w bardziej lub mniej pechowy sposób, a które miałyby istotne przełożenie na tabelę i mundialowe szanse. Licząc od meczu u siebie z Anglią- straciliśmy ich 7. Słownie: siedem.

Go Brazil, go!

   Nadchodzi czas próby największego państwa Ameryki Południowej - za niecałe 10 miesięcy wystartuje na zachodniej półkuli pierwszy od dwóch dekad mundial. Gospodarze, głodna sukcesu Argentyan z Lionelem Messim, obrońcy tytułu Hiszpanie, silni zawsze i wszędzie Niemcy, nieprzewidywalni Włosi... Kandydatów jest kilku, tytuł tylko jeden... Kto za rok będzie miał najlepszą reprezentację globu?

   Mundial będzie „próbą” generalną przed igrzyskami, to organizacja piłkarskiego święta da odpowiedź, czy Brazylia jest gotowa na jeszcze większą, bardziej prestiżową imprezę. Czy wschodząca potęga gospodarcza podoła wyzwaniu jakim bez wątpienia jest organizacja dwóch wielkich sportowych wydarzeń podrząd? Brazylia przeżywa gospodarczo- polityczny kryzys, krocie budżetowych środków idą na budowę olimpijskich obiektów i wiosek, renowację przeżywa właśnie świątynia futbolu- tamtejsza Maracana. Najbiedniejsi, czy nawet przedstawiciel klasy średniej woleliby aby pieniądze trafiły na cele przyziemne, po których poczują faktyczny wzrost zamożności. Czyli: nowe szpitale, szkoły, drogi, w szczególności miejsca pracy…

Trwonienie na potęgę. O przepłacaniu za Portugalczyków


  Nie od dziś wiemy, że portugalscy piłkarze to absolutna światowa czołówka. Z drugiej strony reprezentacja tego malutkiego kraju z półwyspu Iberyjskiego nigdy (!) nie zdobyła Mistrzostwa Świata ani Europy, a portugalski klub FC Porto jedyny raz (2004) sensacyjnie zwyciężył w klubowej Lidze Mistrzów. Zasługą takiej kolei rzeczy są posezonowe wyprzedawania piłkarzy na potęgę. Miliony euro zarobione przez najlepsze kluby: wspomniane Porto, Benfice Lizbona i Sporting Lizbona, nie przekuły się na seryjną dominację w Europie. Ogółem, w portugalskich piłkarzy kluby włożyły od początku tysiąclecia blisko 700 milionów euro!
 Na niemieckim portalu transfermarkt.de przejrzałem wszelkie transfery portugalskiego „towaru”, także zagranicznych piłkarzy wypromowanych przez wspomnianą trójcę, w końcu zmiany klubowe Portugalczyków mające miejsce poza ojczyzną. Morał jest krótki: za Portugalczyków się przepłaca, większość gwiazd wypala się w hiszpańskich, angielskich, włoskich klubach, po czym ich cena leci dramatycznie w dół. Biorąc pod uwagę jakie brylanty wychodzą z tamtejszej ligi, czytaj: jakie pieniądze dostają tamtejsze kluby, utwierdzam się w przekonaniu, że portugalscy piłkarze szybciej lub wolniej na obczyźnie wiotczeją. Po zabłyszczeniu ( w końcu 30 milionów na byle gracza nie pójdzie!) swoją techniką w rodzimej lidze, w lepszych, zagranicznych ligach jakby trwonili swój talent.

Niemieckie łomoty w Lidze Mistrzów, „Lewy” na ustach Europy


   Dla odmiany wątku, już przed meczem Borussia Dortmund- Real Madryt zdecydowałem się przedstawić swoje wrażenia z półfinałów Ligi Mistrzów. Po dzisiejszym meczu obserwatorów i piłkarskich ekspertów przybędzie z pewnością sporo; od razu zaznaczam, że nie przystępuję do wpisu pod wpływem emocji chwili, uniesienia w polskim stylu, którego najlepszy przykład mam okazję śledzić w Internecie ;)
   Za nami półmetek półfinałów Ligi Mistrzów z niemieckimi i hiszpańskimi potentatami w rolach głównych. Nowy mistrz Niemiec rozgromił w pierwszym meczu wydawałoby się niepokonaną Barcelonę 4:0, z kolei „polska” Borussia rozjechała Real Madryt 4:1. Dokonała tego nogami futbolowego kata- oprawcy z Polski, Roberta Lewandowskiego. Cztery gole w półfinale Ligi Mistrzów- takiego meczu polski napastnik nie mógł sobie nawet wymarzyć…
   Jak będzie wyglądać finałowa para przekonamy się za tydzień, przed meczem zastanawiałem się nad współrządzeniem piłkarską Europą przez nacje z Hiszpanii i Niemiec. Osiem goli klubów niemieckich przy jednej Realu to prawdziwy piłkarski Blitzkrieg, huragan, który zdmuchnął barcelońsko- madryckie wyobrażenie o słabości reszty świata. Atut własnego boiska niemieckie kluby wykorzystały perfekcyjnie, jak bardzo musiałyby się spalić by nie awansować do finału LM?

 
Design by Free WordPress Themes | Bloggerized by Lasantha - Premium Blogger Themes | cheap international calls